Rodzeństwo

Rodzeństwo- czyli bycie podwójną mamą!

Jestem mamą dwójki dzieci. Mam dwa razy więcej prania niż kiedyś, dwa razy więcej zmywania i ogrom zabawek w domu! Nie mówiąc już o ilości problemów na głowie i codziennych bójek między moimi dziećmi. Jednak rodzeństwo, to siła i wsparcie. To niekończąca się miłość i wzajemna troska. Dlatego od zawsze chciałam być mamą podwójną i podarować mojemu jedynakowi rodzeństwo! Tak, aby wspólne kłótnie i śmiechy nie miały końca! 

Na bycie mamą mam wrażenie, że byłam gotowa od zawsze. Gdy tylko zaczęłam mieć marzenia o własnej rodzinie, to pojawiała się w nich myśl o dziecku, a nawet dzieciach. To, że kiedyś będę mamą uznawałam za pewnik, za coś co z pewnością w moim życiu się wydarzy, za swój cel.

Odkąd tylko pamiętam chciałam mieć więcej niż jedno dziecko, tak aby w domu było słychać gwar i radosne okrzyki, śmiech i dźwięki wspólnych zabaw, a nawet bójek. Wiedziałam też, że chcę aby różnica wieku między moimi dziećmi była niewielka, ot takie 2 lata byłyby w sam raz!

Pomimo planów i marzeń pierwsza ciąża była dla mnie zaskoczeniem, zderzeniem z rzeczywistością i czasem wielu obaw. Początki mojego macierzyństwa wcale nie były słodkie i pachnące wyłącznie dzidziusiem. Pojawiały się skrajne uczucia i emocje, począwszy od zachwytu do chęci ucieczki z domu, chociaż na kilka minut. 

Pierwsze miesiące były zarówno piękne, wyjątkowe, jak i niezwykle trudne. Jednak mimo problemów, z którymi boryka się większość mam w mojej głowie coraz częściej pojawiała się myśl, o drugim bobasku!

Rodzeństwo.

Znowu odezwał się instynkt macierzyński, zegar biologiczny zaczął tykać, albo po prostu pojawiło się pragnienie powiększenia rodziny, jak kto woli. Zwał, jak zwał, co nie zmienia faktu, że myśl o drugim dziecku zaczęła pojawiać się coraz częściej. Tak naturalnie, niekierowana żadnymi wścibskimi pytaniami, czy troską o mój wiek i zdolności prokreacyjne. Po prostu pewnego dnia stwierdziłam, że fajnie byłoby postarać się o małego bobaska, który na nowo zapełni dom radosnym gaworzeniem. I tak już ta myśl ze mną została.

Moje plany, co do powiększenia rodziny, często gryzły się z rozsądkiem, który podpowiadał, że to jeszcze za wcześnie, że dopiero, co nasz maluszek przestał bawić się w nocnego stróża, a ja w końcu mogę napić się w spokoju kawy i obejrzeć wieczorem ulubiony serial. Tak, jak w reklamie: serce i rozum- każde podpowiada coś innego, każde ma swoje racje.

Jednak, jak to w życiu przewrotnie bywa, zdecydował za nas los. Okazało się, że w moim brzuchu na nowo rośnie życie! Byłam w drugiej ciąży!

Nie musiałam już rozmyślać godzinami na temat tego, czy znowu pakować się w pieluchy, nocne pobudki i kupy po każdym karmieniu. Sprawa była jasna! To się dzieje! To się dzieje już i teraz!

Nowe życie- nowe rozterki i nowe powody do radości

Niestety zamiast pozbyć się rozterek, stało się wręcz przeciwnie! Dopiero teraz w mojej głowie powstał jeden wielki chaos! Przeskakiwałam z jednej myśli na drugą. Martwiąc się i ciesząc na zmianę!

Wraz z pozytywnym wynikiem testu ciążowego dotarło do mnie, że odbieram coś mojemu niespełna dwulatkowi, że nasz wspólny czas się skurczy, a ja już nie będę mogła poświęcać mu całej swojej uwagi.

Miałam wrażenie, że zabiorę mu swój czas, swoje zaangażowanie, swoją radość i swoją miłość. I chociaż byłam tego świadoma zanim druga ciąża stała się faktem, to teraz widziałam to sto razy lepiej, jakby ktoś przeniósł mnie w przyszłość! Ale taką mało kolorową i pesymistyczną.

Wiedziałam też, że dając mojemu jedynakowi rodzeństwo, dam mu również wiele dobrego, nowy wymiar dzieciństwa, nowy rodzaj miłości! Coś, czego nikt mu inny nie da, coś czego nic mu nie zastąpi! 

Teraz z perspektywy czasu (dokładnie 2 i pół roku) mam wrażenie, że los lubi czasami płatać figle, ale wie też, co robi. Bo chociaż wychowywanie dwójki  dzieci, bywa okropnie męczące pod względem fizycznym i psychicznym, to zdecydowanie warto! 

Zmieniasz się, jako mama, zmieniasz się, jako kobieta.

Każde zdarzenie, zarówno pozytywne, jak i negatywne zmienia człowieka. To oczywiste! Pierwsze dziecko wywraca świat rodziców do góry nogami, zmienia się dosłownie wszystko. Kobieta staję się mamą. Mężczyzna staje się tatą. Oboje uczą się odpowiedzialności za małego człowieka, poznają bezgraniczną miłość i stają się rodzicami. Jednak mam wrażenie, że dopiero drugie dziecko nauczyło mnie świetnej organizacji, trzeźwego i racjonalnego myślenia, działania w sposób szybki i zwinny niczym rudy lis. W końcu zaczyna się rozumieć, czym na prawdę są “oczy dookoła głowy” i dlaczego uregulowany rytm dnia, to połowa sukcesu. Stając się mamą, kobieta nabiera wiatru w skrzydła, zdobywa siłę i wiarę we własne możliwości, zdobywa pewność siebie i staje się waleczna niczym lwica! Jednak drugie dziecko sprawia, że mama odkrywa w sobie nowe pokłady cierpliwości, zdolności organizacyjne i staje się mistrzem mediacji. Stanowczość i konsekwencja, nabierają innego znaczenia, a umiejętność rozwiązywania konfliktów i asertywność, kobieta ma w jednym paluszku. 

Od chwili narodzin drugiego dziecka, mama musi wszystko mnożyć przez dwa i dzielić na pół. Ale miłość i ufność, jaką dostaje w zamian, sprawiają, że wszystko ma jeszcze większy sens!  

Kiedy w domu, jest rodzeństwo, to życie staje się jeszcze bardziej kolorowe i radosne! 

Dziecko w domu, to radość i śmiech. A dwójka takich maluchów, to nieustanne gonitwy, ciągłe próby zwrócenia na siebie uwagi, rywalizacja o najmniejszy drobiazg, wieczorne bitwy na poduszki i konkurs na najgłośniejszy okrzyk, albo chichot! Zabawy w chowanego, berka, czy wojna o zabawki, to codzienność.  I to jest właśnie super! Cudownie jest patrzeć, jak dziecko ma swojego przyjaciela, kompana do zabawy, powiernika i obrońcę! Dom wypełnia się wrzaskami i śmiechem! Nigdy nie ma nudy i zawsze coś się dzieje. I nawet ta podwójna ilość prania i zmywania nie jest taka straszna, gdy dzieci wspólnie się bawią i przekrzykują na zmianę!

Coraz bardziej ufasz sobie, jako mamie i wierzysz w swoją intuicję!

Nie jeden raz w ciągu dnia rodzic musi użyć mocy perswazji, swoich zdolności marketingowych, czy stać się mediatorem między zwaśnionymi obozami. Rodzic rodzeństwa dowiaduje się o sobie rzeczy, o które by się nie podejrzewał. Odkrywa swoje nowe ja! I to takie zdecydowanie lepsze, pewniejsze siebie, pewniejsze tego, w jaki sposób postępować i co zrobić, aby “domek z kart” się nie rozsypał! To, co przy jednym dziecku wprawiało rodzica w osłupienie, albo wyprowadzało go z równowagi, staje się niezauważalne, ulotne niczym chmura dymu. Jednym słowem wiele nieistotnych spraw przestaje mieć znaczenie, zaczynają człowieka cieszyć małe rzeczy i pojawia się pewnego rodzaju luz. Taki przyjemny luz, bez spiny, bez płaczu nad zabrudzoną podłogą.

Ja i Ty- przyjaciele na zawsze! Czyli miłość między rodzeństwem! 

Nie zawsze bywa kolorowo, dzieci bawią się zgodnie i piją sobie z dziubków! Bywają momenty, gdy stają się wrogami i walczą ze sobą o najmniejszą błahostkę, a każda sytuacja jest świetną okazją do pokazania, kto rządzi w tym układzie! Jednak takie momenty również uczą. Stwarzają okazję do ćwiczenia technik asertywności, uczą sztuki kompromisu, a także pokazują, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli i nie można mieć wszystkiego, szczególnie kosztem innych. Empatia, wzajemna pomoc, czy szacunek do pracy drugiej osoby, wrastają w dzieci od małego, są czymś naturalnym, niewymuszonym. I pomimo wielu spięć i zgrzytów, rodzeństwo zawsze ma siebie!  

Zazdrość, pojawia się często i zawsze jest trudna do przełknięcia. Każde z dzieci musi dzielić się rodzicami, pokojem, a nawet zabawkami! Jednak, to działa zdecydowanie na plus. Umiejętność dzielenia się i bycia wrażliwym na potrzeby innych, umiejętność rozwiązywania konfliktów,  czy bycie asertywnym, to wartości, które niejednokrotnie przydają się w życiu dorosłym.

Kiedy zostałam mamą po raz pierwszy, moje życie nabrało zupełnie innego znaczenia i zostało pomalowane wieloma barwami. Pojawiła się radość, smutek, zmęczenie, strach o dziecko i bezinteresowna, nieskończona miłość. Nieobce mi były i są łzy radości, łzy smutku, bezradność i wiara, która pozwala góry przenosić. Pełen wachlarz uczuć i emocji. Stałam się kobietą, która nie tylko chce zbawić świat, realizować się zawodowo, czy spełniać swoje marzenia, ale przede wszystkim kobietą, która każdego dnia myśli o swoim dziecku, troszczy się o nie i chce dla niego, jak najlepiej. Jednak, pojawienie się drugiego dziecka, zmieniło mój świat na nowo. Stałam się pewniejsza siebie, silniejsza i jeszcze bardziej szczęśliwa! 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *