Wychowanie i Rodzina

Co zrobić, gdy dziecko nie chce jeść? Czyli niejadek na pokładzie

Od rana stoisz w kuchni i smażysz naleśniki, gotujesz kasze, ryż i robisz tosty z szynką, a twoje dziecko znowu nie chce nic zjeść? Pewnie nie jeden raz masz ochotę rzucić talerzem i grozisz, że do kolacji Twój niejadek już nic nie dostanie. Niestety ani prośby, ani groźby nie działają? Mały brzuszek nadal jest pusty, a Ty masz już tego wszystkiego dość? Znam to i wiem, ile strajki głodowe Twojego dziecka Cię kosztują… Doskonale wiem, ile wysiłku wkładasz, w to by Twój niejadek zjadł chociaż kawałek bułki i wypił kakao. Wiem, przez co przechodzisz, ile kosztuje Cię to nerwów i łez. Przechodziłam przez to kilkukrotnie, aż w końcu znalazłam sposób, a raczej kilka sposobów na mojego niejadka i jego ciągły brak apetytu. Jeśli chcesz dowiedzieć się, co takiego zrobiłam i robię, to zapraszam Cię do tego wpisu.

Niejadek w domu- czyli o tym, co zrobić gdy dziecko nie chce jeść

Nakarmienie kilkulatka, który ucieka na widok marchewki i płacze za każdym razem, gdy dostaje do ręki kromkę chleba, to ogromny wyczyn. Brak apetytu u dziecka i „niejedzenie”, to problem niejednego współczesnego rodzica. My również się z nim borykaliśmy. Tak borykaliśmy się bo na szczęście od dłuższego czasu nie toczymy ciągłej walki o ugryzienie kawałka sera. Jednak piszę o tym, jako o czymś w czasie przeszłym z pewną nutą niepewności. Mimo tego, że od kilku miesięcy nasze posiłki nie przypominają pola bitwy, to wciąż drżę na samą myśl, o tym jak było kiedyś. Ale mam nadzieję, że zmiany które wprowadziłam pozwolą nam cieszyć się tym stanem już zawsze.

Brak apetytu u naszego synka i problemy z jego jedzeniem, pojawiły się po pierwszych urodzinach. Przez pierwszy rok życia może nie był największym łakomczuchem i nie połykał wszystkiego, co jego małe łapki były wstanie dosięgnąć, ale nie było źle. Przez pierwsze pół roku był karmiony piersią. Czasami podczas mojej nieobecności, dostawał mleko modyfikowane z butelki. Dopiero na początku siódmego miesiąca jego życia zaczęłam wprowadzać pokarmy stałe.

 

Więcej na temat tego, jak to robić przeczytasz w tym wpisie:

https://pedagogwdomu.pl/pokarmy-uzupelniajace/

 

Z czasem zamiast lepiej, to było tylko gorzej. Ciągła ciekawość świata nie pozwalała naszemu dziecku zatrzymać się i w spokoju zjeść posiłku. Siedzenie i przeżuwanie czegokolwiek było, jak najgorsza kara dla naszego dziecka. Do tego nowe zęby na horyzoncie dodatkowo komplikowały całą sytuację. Niechęć do jedzenie była coraz większa, a ja coraz bardziej bezradna.

Brak apetytu u dziecka i nasze problemy z "niejedzeniem"

Nasz synek, nigdy nie był smakoszem, jedzenie było dla niego po prostu zaspokojeniem głodu. Nie interesował się tym, co ma na talerzu. Nie lubił próbować nowych rzeczy, ale chętnie zjadał to, co już znał. Będąc niemowlakiem miał swoje ulubione smaki i potrawy. Lubił i do tej pory woli płynną konsystencję, na przykład zupy od kotleta schabowego. Tak już ma, a ja z tym nie walczę. Oczywiście nadal staram się wprowadzać do jego jadłospisu nowe potrawy, ale jeśli ma kolejny dzień ochotę na zupę pomidorową, to nie wciskam mu pulpetów z kaszą. Jednym słowem wrzuciłam na luz.

Wierszyki, teatrzyk kukiełkowy, opowiadanie bajek, śpiewanie piosenek, czego by człowiek nie wymyślił by dziecko zjadło kolejną łyżeczkę…. Te i inne wariactwa nie jeden raz towarzyszyły nam podczas posiłków. Jedna łyżeczka za mamusię, druga za tatusia. Proszenie o kolejnego kęsa, obiecywanie i skakanie wokół naszego malucha. Tak wyglądały śniadania, obiady i kolacje. Często miałam już tego wszystkiego dość. Kolejna godzina spędzona w kuchni, a nasz synek znowu nic nie zjadł. Bywało tak źle, że jedynym posiłkiem w ciągu dnia była sucha bułka. Sucha bułka na śniadanie, na obiad i kolację. Albo makaron. Świderki, nitki, spaghetti i kokardki gotowane na okrągło. O zdrowych nawykach żywieniowych mogłam zapomnieć. Zdrowe jedzenie, było dla nas pojęciem tak abstrakcyjnym, że przestało dla nas istnieć. Byleby coś zjadł. Byleby coś wypił. Sok, kakao, albo chociaż koktajl. Cokolwiek.

Nasze dziecko znowu nie chce nic jeść

Kiedy zbliżały się drugie urodziny naszego synka, sytuacja była już tak dramatyczna, że podczas posiłków łzy spływały mi po policzkach. Stałam się nerwowa i zestresowana. Nie miałam nawet ochoty na wyjścia z domu. Jak iść do kina, czy na zakupy, kiedy dziecko kolejny dzień nic treściwego nie zjadło. Niestety, ale gdy w domu rządzi brak apetytu u dziecka, to cała rodzina choruje. U nas tak było. Każdego dnia miałam ogromne poczucie winy, czułam się bezradna i kompletnie nie wiedziałam, co mam robić.

 

Ty też ciągle masz poczucie winy? Sprawdź, co o tym napisałam :

https://pedagogwdomu.pl/poczucie-winy-a-macierzynstwo/).

 

Wizyty u lekarza, badania kontrolne nie wskazywały na nic niepokojącego. Po prostu nasz synek nie miał ochoty na jedzenie.

Przeczytałam wiele artykułów na temat żywienia niemowląt i dzieci. Ciągle szukałam rozwiązania naszego problemu. Wprowadzałam w życie coraz, to mądrzejsze rady, sprawdziłam wiele sposobów, aż w końcu udało się! Niechęć naszego dziecka do jedzenia była coraz mniejsza. Zaczynał próbować nowych rzeczy, a posiłki zaczęły być przyjemnością dla całej rodziny.

Co zrobiłam? Sprawdź, czytając dalej 😊

Jakich błędów nie popełniać podczas karmienia dziecka

Nadszedł dzień, w którym moja cierpliwość znalazła się na granicy. Wtedy też postanowiłam, że „niejedzenie” naszego dziecka nie może przejąć kontroli nad życiem naszej rodziny. Postanowiłam policzyć do 10 i wrzucić na luz. Swoja wiedzę zaczęłam wprowadzać w życie i to konsekwentnie. Pewnie teraz pomyślisz, że co ze mnie za pedagog skoro mam problemy z własnym dzieckiem. Życie rządzi się własnymi prawami. Teoria zdobyta podczas studiów, doświadczenie w pracy z dziećmi, to zupełnie co innego niż wychowywanie własnych dzieci.

Zostając mamą, tak jak Ty musiałam uczyć się wszystkiego od początku. Z czasem zaczęłam łączyć swoją wiedzę z praktyką w domowym zaciszu. Tak jest i teraz. Nie jeden raz popełniam błędy, ale staram się wyciągać wnioski i uczyć coraz, to nowych rzeczy. Dlatego chcę się podzielić z Tobą moją historią. Problem z nieustannym brakiem apetytu u mojego dziecka, dla mnie również był wielką zagadką i spędzał mi sen z powiek. Jednak, jako pedagog wiem, że wiele problemów można rozwiązać. Należy tylko, wiedzieć w jaki sposób postępować z dzieckiem i czego unikać. Również w przypadku „niejedzenia” naszego dziecka. Przeczytaj dalej, a dowiesz się, jakie błędy najczęściej popełniają rodzice podczas karmienia swoich dzieci. Poniżej opiszę, jakich zachowań należy unikać i jak, to wyglądało u nas.

Co źle wpływa na chęć dziecka do jedzenia?

Wywieranie presji:

Zrozumiałam, że naciskanie na dziecko zamiast skłonić je do zjedzenia posiłku- przynosiło odwrotny efekt. Im więcej i bardziej prosiłam, tym usta były coraz bardziej zaciśnięte. Przestałam prosić, a wręcz nawet błagać dziecko o zjedzenie kolejnego kęsa. Jeżeli w tej chwili nie chce jeść, to ok. Nie wmuszam już jedzenia i szanuję zdanie swojego synka A, co najważniejsze- przestałam żyć tylko tym, co i ile zjadł w ciągu dnia.

 

Dokarmianie dziecka i niepozwalanie, aby poczuło głód:

Od kiedy wszyscy domownicy przestali biegać za naszym dwulatkiem i prosić się o zjedzenie kawałka kanapki, to okazało się, że nasze dziecko również czuje głód. Teraz nie pytam się po sto razy dziennie, czy jest głodny. Jeśli stwierdza, że jest już najedzony, to nie wciskam mu na siłę kolejnej łyżeczki. Po prostu pozwalam mu odejść od stołu. Kiedy na pytanie, czy chce coś do jedzenia odpowiada, że później, to w porządku. Pozwalam mu zgłodnieć, dzięki czemu często, to on sam pyta, co może zjeść.

 

Etykietowanie dziecka: (Tak wiem, w tytule i nie tylko jest określenie „niejadek”)

Przestałam nazywać swoje dziecko „niejadkiem”. Zakazałam również robić tego, pozostałym domownikom. Rozmowy o tym, w jaki sposób przekonać synka do jedzenia były tematem numer 1 w całej, najbliższej rodzinie. Nieustanne wciskanie posiłków, gotowanie i wyrzucanie wszystkiego, stało się tak uciążliwe, że o niczym innym już nie rozmawialiśmy. Kiedy przestaliśmy etykietować naszego dwulatka i nieustannie poruszać temat jego jedzenia, zrobiło się o wiele lepiej. Nasz synek przestał czuć się ciągle obserwowany i krytykowany. Myślę, że to w dużej mierze przyczyniło się do tego, że już nie płakał na widok jedzenia i zaczął chętniej próbować nowych rzeczy.

Tego też nie rób!

Szantaż emocjonalny:

Jak ognia staram się unikać stosowania kar i szantażu emocjonalnego wobec naszego dziecka. Zamiast grozić tym, co stanie się z zabawkami, jak dziecko nie zje obiadu lepiej snuć opowieści o magicznych mocach warzyw i owoców. Nie mów, że jeśli nie zje ziemniaków i surówki, to nie będziesz się z nim bawić. Pomyśl o tym, jak Ty byś się poczuła w takiej sytuacji. Na pewno nie byłoby to dla Ciebie miłe.

 

Złe nawyki żywieniowe:

Podjadanie miedzy posiłkami, to był najmniejszy problem w naszym domu. Synek nigdy nie lubił słodyczy. Lizaki, czekoladki, batoniki, chipsy przez pierwsze dwa lata dla niego nie istniały. Zdarza się, że ma ochotę na coś słodkiego, ale głównie podczas wyjść z domu. Niemniej podgryzanie przez dziecko cukierków, chrupek, ciasteczek, czy innych zapychaczy, między posiłkami nie jest dobrym pomysłem. Często dziadkowie częstują łakociami, myśląc, że to nie będzie miało żadnego wpływu. Ale w rzeczywistości nie kończy się na jednym cukierku, a mały żołądek dziecka nie potrzebuje już kolacji.

Warunki sprzyjające prawidłowemu jedzeniu

Popełnianie opisanych wyżej błędów sprawia, że zamiast śmiejącej się buźki na widok racuchów- mamy w domu dziecko, które zaczyna jedzenie traktować, jako coś nieprzyjemnego. W końcu, kto by chciał jeść, kiedy mama nieustannie patrzy i liczy kęsy, a tata krzyczy i wymachuje rekami. Taka atmosfera nie sprzyja i nie zachęca dziecka do zjedzenia posiłku, wręcz przeciwnie. W takim razie, co zrobić by warunki sprzyjały prawidłowemu jedzeniu? Jak się zachować, kiedy nasze dziecko nie chce jeść?

Strasznie wizytą u lekarza, ‚Babokiem’, Baba- Jagą, być może sprawi, że dziecko zje jeszcze jedną łyżeczkę. Niestety tylko jedną, a następnym razem nie zje nawet pół. Przecież mama tylko, tak żartuje. Ostatnio Babok i tak nie przyszedł, a Baba-Jaga mieszka tylko w bajce- tak mówił tata. Przekupowanie dziecka: „Jak zjesz marchewkę, to kupię Ci ten superowski wóz strażacki”, to również nie jest najlepsze rozwiązanie. Podobnie, jak grożenie, że mamusia się pogniewa, a tatuś będzie chodził smutny.

Jeśli chcesz, aby Twoje dziecko zjadało chętnie posiłki, próbowało nowych rzeczy i nie krzyczało na widok miski z zupą, to pamiętaj o zasadach, które znajdziesz poniżej.

Coś dla odmiany! Czyli: Co zrobić by dziecko chętnie jadło?

Zachowaj spokój:

Krzyki, nieustanne groźby, wmuszanie jedzenia, sprawiają, że dziecko traktuje posiłki, jako przymus. Jedzenie kojarzy tylko z czymś, co jest niemiłe. Posiłki zamiast być nagrodą, są dla dziecka momentem podczas którego mama płacze, a tata znowu krzyczy. U nas również zdarzały się sytuacje, kiedy złe emocje brały górę. Zmieniłam to. Teraz staram się opanować i spokojnie poczekać, aż synek zgłodnieje. I to właśnie spokój i opanowanie sprawiły, że posiłki stały się przyjemniejsze, a z czasem synek zaczął sam wołać, że jest głodny. Nie od razu, nie przy śniadaniu, ale jednak.

 

Szanuj dziecko i jego zdanie:

Pozwól mu być samodzielnym i decydować o tym, ile i w jaki sposób zje. Wiem, że jedzenie jest ważne dla rozwoju dziecka. Warto jednak pozwolić dziecku na samodzielne decydowanie o tym, że jest głodne i jakie ilości zje. Ja też chciałam, aby zawsze zjadał talerz zupy, a ziemniaki znikały w mgnieniu oka. Od kiedy pozwoliłam, aby synek sam decydował o tym, czy jest głodny i ile zje, to wbrew pozorom zjadał o wiele lepiej.

 

Nie zmuszaj dziecka do jedzenia:

Stres związany z nową sytuacją, choroba, gorszy nastrój, negatywne emocje, to wszystko może sprawić, że Twoje dziecko będzie mieć gorszy apetyt. Dlatego, w takich sytuacjach nie wciskaj mu jedzenia na siłę. Uszanuj, to że nie ma ochoty na jedzenie. Na pewno zgłodnieje i zje za jakiś czas.

 

Naucz dziecko zdrowych nawyków żywieniowych:

Nie chodzi tutaj tylko o to, aby dziecko nie zjadło przed obiadem paczki chrupek, albo nie oglądało bajek podczas posiłków. Istotne jest również to, by dziecko miało stałe pory posiłków, jadło w ciszy i spokoju, a przerwy między posiłkami nie były zbyt krótkie.

 

Dbaj o atrakcyjność posiłków:

Nie musisz od rana stać w kuchni i wycinać z rzodkiewki kwiatka. Ważne jest, to aby potrawy, które podajesz dziecku były zachęcające do spożycia. Kolorowe warzywa, pachnący sos, ziemniaki posypane koperkiem, na pewno zachęcą dziecko do spróbowania. Jednak przede wszystkim należy pamiętać o tym, aby forma i konsystencja potraw była dostosowana do wieku i umiejętności dziecka.

Wiem, że modna jest obecnie metoda BLW.

 

Jeżeli jeszcze nie wiesz o co w tym wszystkim chodzi, to sprawdź tutaj!

(https://pedagogwdomu.pl/blw-na-czym-polega/ .

 

Ale zastanów się, czy to dobry moment na zastosowanie jej w domu. Jeśli Twoje dziecko cały czas ma problemy z jedzeniem, to musisz liczyć się z tym, że jego umiejętności mogą być słabsze niż dziecka, które od zawsze chętnie zjada wszystko z talerza. Dlatego zachowaj cierpliwość. Twój malec preferuje zupy- w takim razie gotuj częściej zupy. Jeśli woli drugie dania, to nie wmuszaj w nie kolejny dzień rosołu. Nie znaczy, to jednak, że wkoło ma jadać to samo. Próbuj podawać nowe rzeczy, ale bądź cierpliwa.

 

Zaangażuj dziecko w przygotowywanie posiłków razem z Tobą:

Być może zapach i kolory zachęcą dziecko do spróbowania nowych potraw, a Ty dodatkowo zyskasz pomocnika. Wspólne przygotowywanie posiłków, to świetna zabawa dla każdego dziecka. Mały pomocnik będzie czuł się ważny i na pewno chętnie pomoże w krojeniu marchwi lub układaniu sałaty i rzodkiewki na pieczywo.

Warto spróbować wprowadzić zmiany!

Rady, które opisałam powyżej, to nie jest gotowa recepta na magiczny eliksir, po którym Twoje dziecko będzie zjadało wszystko, co mu podasz do jedzenia. Są to rady, które pomogą Ci sprawić, że posiłki w Twoim domu znowu będą przyjemne, a Twoje dziecko będzie chętniej jadło. Jednak zmiany musisz wprowadzać konsekwentnie i cierpliwie czekać na efekty. Gwarantuję, że z czasem zaczniesz je zauważać, a problemy z „niejedzeniem” Twojego dziecka będą coraz mniejsze. Czy znikną na dobre? To już zależy tylko od Ciebie 🙂 Ale warto spróbować

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *